Nasze założenia opierają się na zasadzie przywrócenia jak najbardziej pierwotnego stanu urządzenia.

Cała przyjemność ma polegać na tym aby usłyszeć dźwięk lub obraz z „tamtych lat”.

Wszelkiego rodzaju prośby o „podrasowywanie” i wstawianie diod Led w miejsce żarówek są dla nas nie do przyjęcia oraz formą okaleczania dawnych konstrukcji. Nie przyjmujemy takich zleceń.

Podejmujemy wysiłek opisywania konkretnych urządzeń aby uzmysłowić posiadaczom znalezisk co tak naprawdę posiadają, czy to kupka złomu czy też bezcenny egzemplarz.

1  ELIZABETH DSH-101 „kochany brzydal”

Klient dostarczył zakupioną jako sprawną od bardzo dobrego dostawcy. Jak to zwykle bywa ani sprzedawca ani klient nie ma pojęcia „co w trawie piszczy”. Po diagnozie odradzaliśmy naprawę urządzenia. Niestety, klient się uparł i wbrew ekonomicznym zasadom pragnie poczuć  to brzmienie. Urządzenie po modyfikacji UKF na współczesny zakres zaczęło uwidaczniać szereg usterek pomimo dobrego stanu wizualnego.  Przede wszystkim AT ma Spalony STK-015 . To wersja Sanyo.  Mieliśmy taki oryginał jednak po godzinie wydał z siebie złowieszcze „syyykkk” i umarł. Przyczyną okazał się niesprawny zasilacz, który zamiast 32V dla STK015  podawał 47V. Zakup układu STK015 zgodnie z przewidywaniami okazał się pomyłką. Po otwarciu pokrywy hybrydy naszym oczom ukazał się niewyobrażalny chaos. Wysiłek włożony w odbudowę tej struktury i jego cena stanowi pogardę dla człowieka, który musiał nad tym spędzić całe dnie. Niesamowity galimatias. O dziwo układ zachowuje się poprawnie pod wpływem dużych głośności, natomiast przy graniu pokojowym słychać wyraźny brak prądu spoczynkowego. Do tego stopień końcowy jest niesymetryczny. Sumując, zakup „nowego-oryginalnego” to tylko marzenie,

Kolejne usterki „sprawnej” elizabetki to przedwzmacniacz, kilka kondensatorów powodujących zaniżenie głośności jednego kanału. Niestety wymiana tych kondensatorków jest bardzo karkołomna i wymaga zdolności niemalże z cyrku.

Na szczęście zawyżone napięcie zasilania nie spowodowało większego spustoszenia i prawdopodobnie naprawimy strukturę tego STK015, Nie wytrzymały pierwsze tranzystorki w hybrydzie.

Brnijmy dalej,  kwestie ozdobne oraz złagodzenie wizerunku brzydala:

  1. Zdegradowana szyba skali, szkło organiczne zachodzące poświatą, klient dosłał nową wykonaną przez jakiegoś rzemieślnika
  2. Wszystkie żarówki do wymiany
  3. Front panel zabrudzony, mamy czysty.
  4. Mozolne wklejanie tulejek przycisków
  5. Uzupełnianie tulejek
  6. Wklejanie nasadek isostatów
  7. Usuwanie starego kleju z frontu
  8. Wklejenie nowej szyby, nowszą techniką zapożyczoną z serwisów smartfonów.
  9. Uzupełnienie wkrętów z epoki
  10. Mozolne oczyszczenie aluminiowych struktur.

Jak na tą porę wielbiony brzydal stanowi górę…

No ale  jak klient przyjedzie to będzie WOW. My wtedy powiemy oksymoronem piękny-brzydal.

Po 1,5 miesiąca pracy doszliśmy do szczęśliwego finału. Klient oprócz spodziewanego WOW pozostawił jeszcze wiele ciepłych słów.

2. PIONIER DSP-102 „mało znany dziwak”

WOW, przedziwna konstrukcja wydobycia wnętrzności. Dużo pracy i uzmysławiania sobie co inżynierowie mieli na myśli? Położyliśmy całość na płycie meblowej 50×50 cm aby dokonać oględzin. Wygląda to jakby chirurg wydobył z człowieka to co potrzebuje, położył na stole w domu i w pracy włożył z powrotem.

Amplituner w trakcie naprawy sprawia wrażenie dziwaczne.  Z pozoru bezwładna plątanina niczym świąteczny bigos.

Wnętrze urządzenia przede wszystkim pomimo dobrego stanu ujawniło jakieś obce przeróbki typu: dodatkowe gniazdo DIN lub jakaś radziecka wtyczka z transformatora. Nie mamy pojęcia co autor miał na myśli.

Odbiornik natychmiast poddał się przestrojeniu na nowoczesny UKF, to było najbardziej proste  zadanie.

Prawdopodobnie kilkunastu ludzi grzebało w gnieździe żarówki STEREO wkładając tam co popadnie, aż strach tam zajrzeć.

Czas i warunki przechowywania oraz resztki związków chemicznych spowodowały oddziaływanie na elementy aluminiowe  w formie utleniania i rosnących wykwitów na  różnego rodzaju elementach konstrukcyjnych. Na szczęście producent niejako „zakrył” agregat strojeniowy przewidując reakcje chemiczne postępujące pod wpływem lat.

Inteligencja  i intuicja konstruktorów jest niesamowita.

Aż mnie przeraża czy będziemy w stanie im sprostać?

Mało Znany Dziwak odjechał do właściciela, według nas usprawniony.

Niestety właściciel urządzenia ceni sobie anonimowość i my tą kwestię mamy zamiar uszanować.

Ewentualna odpowiedź właściciela pozwoli nam na poprawienie naszych błędów.

3. Nadeszła pora na największe wyzwanie…

Co to może być?

Oczywiście „Metalowy Radmor” czyli 5412.

Urządzenie „odpaliło” i ktoś to przestroił. Niestety kręcąc pokrętłem balansu wywoływało zmysłowe zabezpieczenie charakterystyczne dla tych egzemplarzy. Po pomiarach okazało się, że na potencjometrze balansu występuje dość znaczna składowa stała (offset). Pomiary „elektrolitów” separujących stałe składowe były ponad normę, czyli doskonałe kondensatorki. Mierząc ich pojemność , np. kondensatorka 4,7uF wykazywał 7uF. No i co o tym sądzić?

Czy ten kondensator jest tak doskonały czy tak beznadziejny?

Żelaźniak oczywiście nie obył się bez klasycznych problemów typu:

– przepalone żarówki

– korozja gniazd bezpiecznikowych

– odklejone wszystkie tuleje ozdobne frontu

– przepalone niektóre diody we wskaźnikach, dziwne wskazania.

Do tej pory nie mieliśmy reklamacji, więc chyba jest OK.

Zawsze możemy coś poprawić, byle nie okaleczać zamysłu twórców.

4. ZK140T

Dawno, dawno temu każdy Polak z blokowiska PRL powinien posiadać:
– Syrenę lub Malucha
– spodnie dzwony
– magnetofon ZK
– mógł też mieć koszulę non-iron
Pan doniósł zabytek w celu wydobycia nagrań własnych wnuków nagranych na szpulach przez mikrofon. Mikrofon nie przeżył. No ale ZK owszem.
Urządzenie prawdopodobnie (nie wliczając karaluchów) przeżyło by atomową zagładę Świata.
Siermiężna, stalowa konstrukcja wymaga w celu naprawy kilku osób.
Urządzenie posiada dwa elementy, które jako jedyne ulegają upływowi czasu. Mówimy oczywiście o paskach. Ich wymiana to bardzo karkołomne wyzwanie.
Główny korpus przytrzymuje wszystkie dźwignie mechanizmu i odkręcenie jego ostatniej śruby powoduje głośny łomot oraz pożegnanie się z magnetofonem.
Oczywiście postępowanie w celu wymiany pasków jest nieco inne i wymaga co najmniej dwóch osób oraz własnej pomysłowości.
Urządzenie posiada też bieżnie Idlera, które należy zregenerować.
No i jak? Panie tu tylko paski do wymiany.
Taka wypowiedź klienta … „tylko” a ile to pracy i zaangażowania ludzi?
No ale każdy może to zrobić w domu kupując paski samodzielnie.
Szczęśliwy finał nastąpił. Hurrra.